Relacje

Śnieg po kolana podczas pierwszej edycji, wiosenna aura i skute lodem podłoże rok później, atak zimy podczas trzeciej edycji. Niezmiennie, kameralna, przyjazna atmosfera. Co mówią o Wilczych groniach uczestnicy?

“Podejście na Kiczorę to cud, miód, malina dla mojej pewności siebie. W zasadzie wbiegłam (wtruchtałam) na tą górkę, cały czas sukcesywnie wyprzedzając. Była radość, a zaraz potem żal. Nie zapierdzielałam po to żeby tuzin ludzi (w tym dwie dziewczyny!) wyprzedził mnie na zbiegu z Compla kilkaset metrów przed metą. Może i była to jazda bez trzymanki, zbieg rynną błotem płynącą, w której co drugi biegacz obijał dupsko, ale mogłam obić i ja i napierdzielać, a nie robić pięć szybkich kroków i hamować. No nic, nie ma co jojczyć, tylko pracować dalej”.

Ala Pacoń, Alasiesciga.blogspot.com, “Wilcze Gronie 2016 – noga podaje, głowa do tuningu!”

“W mojej pamięci kołacze się, że będzie jeszcze jedno syte podejście. Koniec asfaltu z daleka wyznacza wielki, czerwony wóz i strażacy, którzy wskazują drogę. Zaraz za zakrętem zbawienie przynosi ciepła, dobrze osłodzona herbata. A potem znów w górę. Drugie podejście, zdecydowanie krótsze, kończy się stosunkowo szybko. Czyli znów zbieg! Ten już nieco łagodniejszy ciągnie się grzbietem, pozwalając cieszyć oczy przepięknym widokiem. Nie mogę odmówić sobie uchwycenia tego momentu aparatem z telefonu, gdy zza ciemnogranatowych chmur nieśmiało wynurza się słońce rozświetlające śnieżnobiałą przestrzeń.”

Joanna Walewska, magazynbieganie.pl: “Wilcze Gronie 2015 – znów śnieg!”

Wilcze-Gronie-2015-Fot.-Szymon-Walus-Aktywna-Rajcza

Fot. Szymon Walus Aktywna Rajcza

“Całe to cierpienie wspinania się w górę w żółwim tempie rekompensuje zbieganie. Ja pier#$%^^ to jest najwspanialsze w biegach górskich. Jeśli masz pewne buty, a ja bez dwóch zdań takie miałem – Inov-8 Mudclaw 265 nie zawiodły mnie – to zbiegasz w dół na pełnej prędkości. Lecisz w dół jak najszybciej się da, unosisz się w powietrzu, stawiasz długie kroki – nie napiszę, że zamykasz oczy i lecisz, bo to tak nie jest. Z jednej strony patrzysz przed siebie, żeby wyłapać optymalną trasę zbiegu, patrzysz gdzie leżą kamienie, a z drugiej strony podziwiasz piękno okolicy – i to tempo – momentami leciałem w dół po 3:40 – 3:50 – kosmos! Dla tych zbiegów warto było spędzić w sobotę prawie 10 godzin w aucie i przejechać 800 km – wiem, wiem,  nie jest to normalne.”

Marcin Zaporowski, biegamblog.pl: “Wilcze Gronie 2015: śnieżny raj”

biegamblog

Fot. biegamblog.pl

“Drugą część trasy rozpoczął mniej stromy, ale jakże urokliwy podbieg, zakończony płaskim grzbietem, z którego można było podziwiać panoramę Beskidu i spojrzeć na część już przebytej trasy. Teraz już tylko kilka razy w górę i w dół, by rozpocząć pięćsetmetrowy stromy zbieg – częściowo po lodzie, kamieniach i błocie. Dalej już prosto do mety, w dół stoku na Complu. Tam na uczestników czekał pamiątkowy medal, ciepły posiłek i roześmiane twarze kibiców oraz innych finisherów. Chwilę później odbyła się dekoracja zwycięzców kategorii kobiecej i męskiej. Jeśli chodzi o część organizacyjną, miłym zaskoczeniem (szczególnie dla tych, którzy biegli też rok temu) były dedykowane dla zawodów numery startowe – opatrzone charakterystyczną grafiką biegu, pamiątkowe koszulki „Wilczych” i profesjonalny pomiar czasu.”

“Orokami stukam o nawierzchnię, jak pazurami. Mijamy zakręt ze strażakami i wreszcie jest – dłuugi podbieg, ze 4 km. Asfalt się kończy i zamienia w szlak. Pełna obaw „ciupam” pod górę, ale idzie zadziwiająco dobrze, siły są. Po pewnym czasie pojawia się lód pośrodku szlaku, ludzie przede mną  próbujący po nim wbiec, bez kolców, szybko mijają mnie zjeżdżając w dół, na bele cym, ale  przede wszystkim na brzuchu. Reszta mądrze próbuje bokami podążać w górę, ja mniej mądrze, ale widząc, ze kolce trzymają się mocno, lecę środkiem. Mijam rządki biegaczy po obu stronach. Gdzieś w niewielkiej oddali widzę Ewę zwykle liderkę, myślę, ze niemożliwe, coś się jej musiało stać, to nie jej miejsce. Potem okazało się, że zgubiła słuchawki i musiała po nie wrócić ale zajęła 2. miejsce.”

Tamara Mieloch, tri-fun.pl: “Bieg Wilcze Gronie (2014)”

PDS_20140208_0027-2

Krzysztof Kaczmarek, magazynbieganie.pl: “Wilcze Gronie 2014 – impreza zimowo-wiosenna”

“Pojawiła się  śmietanka biegaczy górskich na czele z Andrzejem Długoszem, Danielem Wosikiem, Dominiką Wiśniewską-Ulfik, Ewą Mayer. Jeśli chodzi o nas to zawody te zostały potraktowane jak wynikło z naszych przed biegowych rozważań jako swoistego rodzaju ” przetarcie ” , test na jakim etapie jesteśmy pod względem kondycyjnym, motorycznym, szybkościowym. Natomiast jak trasa naszymi oczami wyglądała hmm :)?. Liczyła sobie około 15 km, niby niewiele, ale to bieg górski :). Samych przewyższeń było 750 m. n.p.m. a na pierwszych 3-4 km aż 450 m.n.p.m. co w praktyce wyglądało tak że po ” szybkich ” pierwszych dwóch kilometrach po asfalcie wskakiwałeś od razu na coraz bardziej stromy niebieski szlak prowadzący na najwyższy punkt trasy – Suchą Górę ( 950 m.n.p.m ). Nie do zapomnienia były na pewno widoki – dzięki słonecznej pogodzie na wszystkie strony Beskidu jakie się rozpościerały przed twoimi umęczonymi oczyma, gdzieś pomiędzy Kiczorą a Complem ( 11-14 km ). Znakiem rozpoznawczym tegorocznego biegu okazały się lokalne oblodzenia – które najliczniej były spotykane właśnie na niebieskim szlaku, i na ” do widzenia ” na Complu tuż przed metą usytuowanej w dolnej stacji narciarskiej – z tym że te drugie moim zdaniem były bardziej niebezpieczne bo występowały na ostrym zbiegu pełnym wystających kamieni o czym boleśnie się nie którzy przekonali.”

forrestlimanowa.pl: “Uwaga! Możliwe lokalne oblodzenia – relacja z biegu Wilcze Gronie 2014”

PDS_20140208_0030-3

“Zbieg powitał mnie śniegiem niemalże do pasa. Jak niektórzy zbiegali w tempie poniżej 4:00 min na kilometr, doprawdy nie wiem… Na szczęście po zbiegu przyszła chwila wytchnienia na asfaltowym fragmencie trasy, a potem do pokonania jeszcze jedno wzniesienie. Po drodze widoki przepiękne. Panorama całej Rajczy rozłożonej nad Sołą. I powoli, powoli coraz bliżej mety. Sam finisz był rzeczą najprzyjemniejszą. Stromy zbieg po stoku narciarskim i meta. Na mecie widoczne zadowolenie uczestników zawodów, pomimo naprawdę dosyć ciężkich warunków do biegania. Ale trening siłowy odrobiony z nawiązką. Generalnie zawody pod względem organizacyjnym bardzo udane. Była herbata w połowie trasy, czy przegapiłem ? Pod względem pogodowym i krajobrazowym również. Kto był z pewnością nie żałuje.”

Robert Zugaj, ciaglebiec.pl: “Wilcze Gronie (2013)”